Skip to content Skip to footer

Obraz malowany zmiennością i brakiem kontroli

Sprzyjające wiatry pozwalają dotrzeć na wyspę Christiansø. W powietrzu czuje się  powiew zaproszenia do spacerów i odkrywania tajemniczych zakamarków pełnych ciszy, które można wypełnić życiodajnymi rozmowami. W tym momencie wyspa zaczyna nabierać jeszcze piękniejszych kolorów.

Wydaje się, że te barwy można zatrzymać. Właśnie trwają przygotowania do pleneru malarskiego. Wykonuję drobne szkice, by odwzorować piękno tego miejsca. Zależy mi na tym, by obraz pokazał, to co zachwyca i zapisuje się w sercu. Punktualnie o zachodzie słońca zaczyna się twórcze działanie. Sytuacja jest prosta, bo malowanie nie jest tajemną wiedzą. Jednak ten proces sprawia mi trudność.

Zachód słońca tworzy niesamowity spektakl, który w zaskakująco szybkim tempie zmienia barwy nieba. Nie ma mowy o stałości. Zmienność jest wszechobecna, a ja za tym podążam. Moje oczy nie rejestrują jednego widoku, który mogłabym odwzorować. Zachód słońca przypomina puzzle, które ciągle zmieniają swoje ułożenie i jednocześnie kolory. Mimo wszystko to, co dzieje się na niebie, jest harmonijne, a ja nie potrafię tego stanu zatrzymać na płótnie. Tracę kontrolę. Farby mieszają się i obraz przestaje odzwierciedlać niebiesko-szare fale i pomarańczowo-czerwono-żółte niebo rozświetlone przez zachodzące słońce. W tym momencie wiem, że nie zatrzymam tej ekspresji. Decyduję się na pociągnięcie pędzlem, które zamazuje jakikolwiek cień zachodu słońca. Obraz staje się czarny. Miałam nadzieję na uchwycenie najpiękniejszych barw tej wyspy, a tu czarna plama, która zaczyna zdumiewać mnie i pozostałych uczestników pleneru malarskiego. Wpatrując się w otchłań czerni, dostrzegam w niej tonę nieprzyjemnych emocji. Samotnie zatapiam się w tym obrazie ze swoimi myślami. Chcę porzucić dalszą pracę i zostawić obraz wymalowany czernią złości i smutku.

Nagle słyszę od organizatorki całego wydarzenia, że powstanie minigaleria. Ogarnia mnie panika. Czuję, że to, co stworzyłam, jest porażką. Moje myśli galopują w poszukiwaniu jakiegokolwiek rozwiązania. Brak czasu i białego koloru nie pozwala mi na stworzenie nowego tła. Farba i tak nie zdążyłaby wyschnąć i barwy mieszałyby się wciąż w niekontrolowany sposób. Mimo wszystko nie chcę zakończyć pracy w tym momencie. Myślę o tym, że trudności są po to, żeby je przezwyciężać.

Uznaję, że muszę zaakceptować to, co się wydarzyło i pozostawić czerń  bez żalu, że dominuje na tym obrazie. Chociaż trudno się na nią zgodzić, to symbolizuje coś ważnego i zarazem autentycznego. Po zachodzie słońca niebo przybiera ciemne barwy nocy, więc obraz właściwie to przedstawia. Dochodzę do wniosku, że chcę powrócić do słońca, które daje energię do życia. Pospiesznie maluję żółtą plamę. Orientuję się, że grube warstwy farby pozwalają na rozdrapywanie tego, co najciemniejsze. W ten sposób zaczynam odkrywać namalowane wcześniej niebieskie fale, które na nowo zaczynają umiejscawiać się w tej scenerii.

Nie zatrzymałam w obrazie chwili zachodzącego słońca, ale akceptuję brak kontroli nad jego uchwyceniem. Pogodzenie się z tym, że pejzaż wygląda inaczej niż pierwotny zamysł, pozwala mi zaprezentować go wśród pozostałych prac.

Być może ten malunek jest metaforą życia. Rzeczywistość jest zmienna niczym ekspresja kolorów,
a dostępna dla oka powierzchnia skrywa w rezultacie wiele warstw, z których nie każda może być odkryta. Nieraz potrzeba czasu, by zauważyć, że pod spodem istnieją kolejne płaszczyzny, niektóre
z nich pozostaną na zawsze zatarte…

To doświadczenie pokazuje, że nie liczy się efekt, ale droga do niego prowadząca, bo to ona pozwala zobaczyć coś więcej – nie tylko oczami, ale i sercem.

2 Comments

  • Małgorzata
    Posted 14 lutego, 2025 at 10:53

    Gratuluję !!! Opis zachodu zachwyca

    • Sofii
      Posted 29 stycznia, 2026 at 14:41

      Niesamowita odwaga i dostrzeganie uczuć, z których można wyciągnąć siłę i nadzieję. Jednocześnie pogodzenie się z emocjami, akceptacja sytuacji. Może farby, które często pojawiały się w naszym dzieciństwie, rzeczywiście są narzędziem wspomagającym dla naszej duszy i refleksji, a nie są tylko zestawem kolorów.. Tyle możemy za ich pomocą przekazać

Skomentuj