Skip to content Skip to footer

Labirynt wątpliwości

Przygotowania do matury trwają. W tym momencie trudno jeszcze przewidzieć, jakie skutki na kolejne etapy życia, będą miały podejmowane decyzje. Wiadomo jednak, że moim następnym krokiem będą studia psychologiczne, co tłumaczy wybór tematu pracy w konkursie przedmiotowym: „Hamlet – książę polski. Metamorfozy postaci Hamleta w polskim dramacie i teatrze.” Nie spodziewam się jeszcze ciężaru wewnętrznych konfliktów bohatera ani zawiłości sytuacji przedstawianej na różne sposoby
w spektaklach teatralnych. Analiza zebranych materiałów prowadzi mnie do postawienia fundamentalnych pytań, sformułowanych we wstępie pracy: Kim jest Hamlet? Jaki on jest naprawdę? Czy zawsze był sobą?

Te pytania towarzyszą mi podczas zdawania matury ustnej z języka polskiego. Dlatego właśnie zabieram ze sobą duże lustro w starej złotej ramie, zasłonięte płachtą materiału, by nie odkrywać wszystkiego od samego początku prezentacji. Chcę wzbudzić ciekawość, a następnie pokazać, jak trudno opisać Hamleta, który gubi się w labiryncie życia, bo czy przeglądając się w lustrze, zawsze wiemy, kim jesteśmy? Do czego dążymy? Co jest dla nas ważne? Co w sobie cenimy? Co chcemy zmienić? Te pytania nie wybrzmiewają podczas prezentacji. Potrzebują czasu, aby dojrzeć do ich usłyszenia i wypowiedzenia. Prezentację kończę stwierdzeniem, że „Hamlet jest w każdym z nas”. Lustro staje się więc narzędziem służącym do zajrzenia w głąb siebie, do zatrzymania się nad wybrzmiewającymi  pytaniami egzystencjalnymi i w konsekwencji tej szczerości do obrony Hamleta przed oceną. Finał prezentacji wieńczy cisza. Wydaje się, że studium pracy nad Hamletem jest tematem zamkniętym.

Niespodziewanie po kilku latach spotykam człowieka, który gubi się w labiryncie życia niczym Hamlet. Dostrzegam te zawiłości i ciężar jego wewnętrznego konfliktu. Staram się zrozumieć sytuację, w której się znalazł. Pomimo różnych doświadczeń, wciąż nie pojmuję, dlaczego relacje muszą być tak skomplikowane? Zastanawiam się, jak pomóc mu wyjść z labiryntu, gdzie drogi porośnięte są chwastami, i jak wskazać właściwy szlak. Te zawiłości i nieporozumienia rodzą nieprzyjemne emocje, przypominające spalone ruiny zamku, który niegdyś dawał schronienie. Trudno zrozumieć, dlaczego odnalezienie odpowiedniej drogi jest takim wyzwaniem.

W całym tym niezrozumieniu spotykam osobę, która poleca spektakl „Ja Hamlet” w reżyserii Anny Wieczorek. Spontanicznie decyduję się obejrzeć go pomiędzy różnymi zajęciami. Siedzę obok młodzieży licealnej. Wśród widzów dostrzegam siebie z przeszłości, piszącą studium o Hamlecie. W samym Hamlecie widzę człowieka, który zagubił się w labiryncie życia. Wypowiedziane kiedyś zdanie – „Hamlet jest w każdym z nas” – pozwala mi zauważyć analogię spektaklu do sytuacji budowania relacji, gdy brakuje rozplątanej liny, by bezpiecznie wspinać się po skale z asekuracją kogoś, komu można zaufać, bo wie, dokąd zmierza.

Spektakl przekształca ocenę bohatera, jego kryzysy, wątpliwości i braki, w zrozumienie. Dostrzegam, że trudno jest żyć w obliczu zagubienia i konieczności spełniania ról. Widzę, jakim ciężarem może być szczerość w momencie odkrywania własnej drogi. Życie w świecie iluzji i zaprzeczeń nie ułatwia konfrontacji z prawdą. Wreszcie zaczynam rozumieć, że kryzys relacyjny może wynikać z życia z osobą, która poszukuje siebie. Dopiero gdy zagubione części siebie zostaną odnalezione, możliwe będzie budowanie stabilnej relacji. Cały ten egzystencjalny galimatias wymaga czasu i ciszy, by poukładać wszystko na nowo i wyjść z zagmatwanego labiryntu na prostą. Każdy labirynt jest inny, dlatego człowiek musi dobrać właściwe narzędzia dostosowane do swoich potrzeb, by odnaleźć swój szlak w odpowiednim dla siebie czasie. Zaczynam na nowo wierzyć, że Hamlet jest bohaterem, który nie tylko szuka wyjścia z labiryntu życia, ale w końcu może odnaleźć właściwą drogę.

Skomentuj